Zapraszamy do lektury!

(strona 1) " Tadeusz Rittner   DRZWI ZAMKNIĘTE I DRZWI ZAMKNIĘTE   Czekaliśmy. Ja, mój brat Lolo i Nina, mała sierota. Bardzo było przyjemnie czekać tak w ciemnym pokoju. Tylko okno było białe od śniegu. A wuj Teodor..."

(strona 2) " dzieć?... O, jakie to straszne — pomyślcie sami!... Za godzinę dostalibyście jakiejś okropnej choroby z niecierpliwości!... A wam się zdaje, że wytrzymacie to przez całe życie?... Tego nikt nie zniesie, chyba tylko pajac, który jest..."

(strona 3) " Wuj mówił: — Cudowną zabawką jest także kolej żelazna. Ale głos jego był strasznie smutny. — Nie płacz — powiedział do biednej sieroty i pocałował ją w głowę. Dziwniejsze było, że potem pocałował także mnie i Lola. —..."

(strona 4) " — Przecież nie jestem już dzieckiem, panie doktorze, a tych kilka kroków do domu mogą doskonale przejść sama. — Kiedy wypaplałeś o ćwieczkach — szeptał do mnie Lolo — to za to ja pokażę im list, którego wuj zapomniał na..."

(strona 5) " — Nie — odrzekł Franciszek — bo jeszcze nie gotowe. Jezusek nie ukończył jeszcze mojej niespodzianki. Jak skończy, to was zawołam. Lolo pokazał dzieciom z apteki kolej żelazną, która właściwie nie była ani jego, ani moją,..."

(strona 6) " jechała za granicą i ratowała swoje zdrowie, a ona nie miała na to żadnej ochoty. Babka namawiała ją długo, ale daremnie. W końcu przyszło dziadkowi coś dobrego na myśl. Zdaje mi się przynajmniej, że to dziadek miał ten mądry..."

(strona 7) " — Pamiętasz, jak raz pękł czerwony balonik gazowy, który dostaliśmy od aptekarza? Miał taką cieniutką skórkę. Zupełnie tak samo pachnie kolej żelazna. — Nie — odparł Lolo — ona pachnie tak, jak czarna sofa ceratowa, która..."

(strona 8) " Wieczór była iluminacja w mieście, chociaż karnawał już właściwie się skończył. Ciotka chciała pójść po kolacji na Promenade des Anglais, ale Lolo i ja zaczęliśmy płakać i ciotka poszła z nami do miasta. Chodziło się po..."

(strona 9) " Wstydziłem się strasznie. Odwróciłem głowę. A ciotka zauważyła: — Nie wiedziałam, że jesteś taki głupi. Śmieli się ze mnie. Tylko czerwono ubrana pani wzięła mnie i przytuliła do swych piersi, które pachniały mandarynkami...."

(strona 10) " szych i bliższych trawników zaczęły się ruszać inne gąsienice w tym samym kierunku. Ogród opróżnił się. I teraz dopiero jęły się ruszać olbrzymie kasztany, trząść głowami i szeptać. Szliśmy przez długie, zimne korytarze...."

(strona 11) " VI WĘDROWNY TEATR Ciotka się zmieniła. Zrobiła się całkiem podobna do babki. I mówiła teraz do nas o wiele grzeczniej niż dawniej, zwłaszcza w pierwszym tygodniu wakacyj. Za to dostawała nieraz sama burę od babki, bo była..."

(strona 12) " ów zrobi nagle coś takiego, czego nie było dotąd na świecie. Niekiedy ktoś głośno rachował, niby dodawał czy mnożył, a ja nie wiedziałem, o co chodzi, ale miałem uczucie, że i tutaj nie chodziło właściwie o cyfry, lecz że cała..."

(strona 13) " VII STARA CZAROWNICA   I do teatru nie poszliśmy rzeczywiście. Może to był rodzaj kary, ale za grzechy, których mieliśmy się dopuścić dopiero później. Dorośli wiedzą zawsze naprzód wszystkie nasze przewinienia. I..."

(strona 14) " Kiedy już byłem tak daleko w moim opowiadaniu, przyszła pokojowa z pałacu i powiedziała: — Pan hrabia prosi. Ale Malwina nie odeszła natychmiast, tylko zapytała jeszcze: — Czy przezwyciężył się w końcu? Widziałem, że była..."

(strona 15) " VIII CZARNA ZASŁONA Dzień bladł za kratami okien, ale w sali był już wieczór. Żółte strugi światła ciągnęły się jak łańcuch od biurka do biurka. A na środku sali było ciemno. Siedziało nas dwudziestu, a nie słychać..."

(strona 16) " szerokie plecy i wyrobione muskuły, byli tacy, którym zazdroszczono i których się przynajmniej raz z bliska chciało widzieć. Jeden z nich podał Rudemu rękę, co na nas wszystkich zrobiło wielkie wrażenie, a potem rozmawiali ze sobą i..."

(strona 17) " — Tu wszystko czuć złym rosołem. Skarżyłem się służącemu: — Ściany są za białe, oślepnę z tego... Były to całkiem drobne utrapienia, całkiem lekkie, nic nie znaczące przykrości, ale na przykład poduszka stawała się..."

(strona 18) " I roześmialiśmy się oboje na pożegnanie. Potem się zaraz rzuciłem na książki. Ale czy książka była ładną, czy brzydka, wiedziałem, zanim ją jeszcze czytać zacząłem. Książka pachniała po prostu tak, jak jakaś okolica..."

(strona 19) " X CIEMNY POKÓJ   Nina, sierotka, umarła. — Nina, którą ty biłeś — powiedziała Hania, służąca babki. Biłem ją, to prawda. Bóg wie dlaczego. Nie była nigdy zuchwała ani mnie nie przezywała, i ani razu sama mnie nie..."

(strona 20) " Babcia umilkła na chwilę, ale kiedy ciotka wyszła, uśmiechnęła się chytrze i powiedziała cicho: — Ona się irytuje, że ja mam taką dobrą pamięć. Ja pamiętam dłużej niż siedemdziesiąt lat wstecz. — Ja tylko dziesięć, a..."

(strona 21) " skoro ona mówi mi „ty". W końcu postanowiłem jakoś się wykręcać. Czelnicka wróciła, usiadła i westchnęła: — Mój Boże, tyle lat! Westchnąłem także, a ona nagle spytała: — Może chcesz zobaczyć ten pokój? „Jaki..."

(strona 22) " XI MŁODA CZAROWNICA Przedostatnie lato w zakładzie! Miało trwać już tylko trzy tygodnie, a potem zaczynały się wakacje. Kosy wyśpiewywały w ogrodzie. — Teraz mógłbym tu wytrzymać — powiedziałem do Rudego. Strasznie..."

(strona 23) " nie mogłem o niczym innym myśleć, jak tylko o tym, że je mam przed sobą. Nazwały kilkakrotnie kraj, z którego owa królowa pochodziła, ale wywietrzało mi to z głowy. Byłem jak w kąpieli ludzkich ciał. Tu i tam błysnęły czyjeś..."

(strona 24) " zjawił się Wielbłąd na progu swego pokoju i zawołał go do siebie. Teraz byłem sam. Pomruk stał się silniejszy. „Teraz się na mnie rzucą — pomyślałem — bo Rudy jest u Wielbłąda". I tylko ze strachu, tylko dlatego, że już nie..."

(strona 25) " kładał na chwiejącej się trampolinie?   Wyjaśnienie tajemniczej mowy cyfr? I robiłem sobie gorzkie wyrzuty, że do wszystkich innych rzeczy ważnych, które przespałem przez tych osiem lat szkolnych, należała także i cudowna..."

(strona 26) " A mnie dźwięczało w uszach: „Człowieku, zbudź się! Zapiał pierwszy kur twego życia!" „To ładne — pomyślałem — pierwszy kur życia". Ale przy tym myślałem także, że zostanę prawnikiem i że to najprostsze. I tak myślała..."

(strona 27) " XIII LALKA   Vv Wenecji, gdzie zapomniałem o czasie i żyłem jak we śnie, zaczął mi nagle dokuczać brak pieniędzy. Tam dopiero pierwszy raz zapoznałem się z głodem. I właśnie wówczas nie byłem sam, co jeszcze zwiększało..."

(strona 28) " — To jest nasze mieszkanie — stwierdził, gdy weszliśmy przez kuchnię — są tylko trzy pokoje. — Obok ktoś kaszlał nieustannie. Drzwi były na wpół otwarte. — Tam leży moja żona; życie jej wisi na włosku — objaśniał mnie..."

(strona 29) " „Ale właściwie mam ją uczyć — myślałem zasypiając — być dla niej bardzo surowym i stanowczym. Mam jej po prostu codziennie zadawać dwie strony z gramatyki Małeckiego". Nazajutrz zbudziłem się bardzo szczęśliwy. Słońce już..."

(strona 30) " — Od kogo? — zapytała. — Od mego wuja i od krewnych. Muszą już być trochę źli i zaniepokojeni, bo nie wiedzą, że ja tu siedzę „pod kloszem", i dlatego nie pojmują, czemu nie wracam. — Na miłość boską — szepnęła..."

(strona 31) " — Co to? — Wenecja. W powietrzu pachniała dusza Wenecji. Pachniał dziwnie czysty, jakby przez sny i światło księżyca przefiltrowany, oddech królowej morza. I poszliśmy w kierunku wody. Raz tylko obejrzałem się, bo barwy katedry..."

(strona 32) " Pomimo wczesnej pory było już gorąco. Szedłem bez przyjemności przez wyspę. Siedziałem z godzinę nad morzem, ale patrzyłem na nie zimno, jak na obcą kobietę, z którą się noc spędziło. Bolały mnie z lekka zęby. „Przyjechałem..."

(strona 33) " — Mnie się zdaje, że to jest dla ciebie także rodzaj teatru. Zaprzeczyłem żywo. Byłem przecież prawnikiem. Zajmowałem się rzeczami, o których dziewczyna nie mogła mieć pojęcia. Zły byłem, otwarcie mówiąc, bo co sobie Wanda o..."

(strona 34) " Ucieszona kiwnęła głową,   a potem zaczęła mi pokazywać rozmaite bilety jazdy, świadectwa, kwity, paszporty — papiery, których już samo posiadanie wydawało mi się rzeczą trudną i odpowiedzialną, a które oni nosili przy..."

(strona 35) " było tak silne jak ogień albo woda — miał wolę, którą wszyscy musieli uszanować. Kto wie, czy skutkiem tego nie mógł dokonać niesłychanych czynów, czy tą swoją lekkomyślną wolą, jak pochodnią, nie mógł podpalić tysiąca..."

(strona 36) " Pajac, tym razem ze szklanką limoniady, i wuj zatrzymał go i poprosił: — Mój drogi, zajmij się dziś wieczór trochę moim leniwym siostrzeńcem. Pajac skłonił głowę. — I nie tylko dziś, ale może i później... — dodał wuj...."

(strona 37) " spotkać Pajaca, nie byłem u wuja od czasu balu aż do jego śmierci. Nie widziałem jego smutnego konania, nie wiedziałem nawet, że był chory, zastałem go od razu uroczyście wystawionego na katafalku — i fakt, że spotkałem się z nim w..."

(strona 38) " działem cicho, zmieszany — a z czasem zmienię się zupełnie. Pajac zaś oświadczył: — Na razie czekam — aż skończysz studia. Ale potem spełnię polecenie wuja twego i... — Co? — I wrzucę cię do wody. XVII TYSIĄC LAT..."

(strona 39) " — Mam już dwadzieścia sześć lat; czy to się jeszcze nazywa młodością? Między nami nie ma znowu tak wielkiej różnicy, a ja także miewam chwile melancholii, szczególniej, kiedy deszcz pada, kiedy ten mur... Przerwał mi..."

(strona 40) " Znajdowałem się na długo przed pogrzebem w kościele i miałem uczucie, że i tam też deszcz pada. Gdyby Zilgitz jeszcze żył, stałby teraz przy piecu i szczękałby zębami. Z żyjących byli obecni tylko urzędnicy z naszej kancelarii i z..."

(strona 41) " Byłem zdumiony i przestraszony, bo już zapomniałem o wszystkim. Długo musiałem jej tłumaczyć, dlaczego cieszyliśmy się dziś rano. — Widzisz, tak jak tańczyliśmy na balach... przypominasz sobie?... tak pojedziemy kiedyś w świat,..."

(strona 42) " — O tak — odpowiedziałem bez namysłu i zastanawiałem się nad tym, jak dziwnie podobny był ten obcy do Pajaca. — A gdzie, proszę pana? — pytał uprzejmie pan w futrze. Zaczerwieniłem się. Bo dopiero teraz wpadło mi na myśl, że..."

(strona 43) " Zresztą nie była najważniejszą osobą w sztuce. Najważniejszą była Zuzanna, siostra błazna. Ona to ucałowała w ostatniej scenie sztuki królewicza. I królewicz — umarł. — Nareszcie — powiedział ktoś całkiem wyraźnie na..."

(strona 44) " — To ojciec — a to matka. W pokoju czekania ciotka sama była zajęta nakrywaniem do stołu. — Tak jak przepowiedziałam — zauważyła, gdy weszliśmy do pokoju. — Malwina już szczęśliwie przyszła. Słychać było wiele wzburzonych..."

(strona 45) " gdzieś w innym kierunku, gdzie mu się lepiej spodobało — i że może już potem nie wróci. Kusiły go wszystkie drogi, które widział z daleka, wszystkie białe ścieżki, idące gdzieś przez góry i lasy. — Rozumiem to —..."

(strona 46) " XX BAŁWANY ZE ŚNIEGU I ŻOŁNIERZE Z CYNKU Uprasza się o punktualne przybycie — kończył Pajac swoje zaproszenie. Zapraszał nas do siebie, ale pismo było tak wystosowane, jakby chodziło o jakieś posiedzenie. Mieli się zebrać..."

(strona 47) " nący fiołkami, uśmiechnął się przyjaźnie, prawie jak kobieta. — Oho, kanalie! — powtórzył i pogroził palcem Rudemu. — Uważaj na to, jak się wyrażasz, bo wprowadzisz naszego gospodarza w najfatalniejszą sytuację! Poznałem..."

(strona 48) " się doskonale z ośmioletnimi chłopcami, mówiąc o żołnierzach. Może nie ma w ogóle różnic wieku w pewnych okolicznościach. — Widziałem starych ludzi, którzy się czuli ciężko obrażeni przez ośmioletnie dzieci —..."

(strona 49) " przed nimi. Bóg jeden wie, czy w tych okolicach pokazują się takie dziwotwory. Starszy za dużo już umie z historii naturalnej. Zakaszlałem trochę, a Wanda podniosła się w tej chwili i popatrzyła na mnie przerażona. — Nie mów tak..."

(strona 50) " ju. — Jeżeli polepszenie potrwa, weźmiemy go dalej aż do Hamburga. Podniosłem szybko głowę. — O tak — mówiła Wanda prędko, jakby chciała odwrócić ode mnie jakieś niebezpieczeństwo. — Adam czuje się już znacznie..."

© 2010 www.33obroty.pl